wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 1

Lord Voldemort był wściekły. Nie dość, że ten zniedołężniały szczur źle przeprowadził rytuał odrodzenia, przez co czarnoksiężnik utkwił w tym obrzydliwym ciele, pokrytym żyłami, to jeszcze nie zdążył powiedzieć temu dzieciakowi, o co mu chodziło. Choć z drugiej strony mógł być mniej... sobą i nie kazać Glizdogonowi zabijać tego... Cedrica. No ale cóż. Dla jednego bahora się tak diametralnie nie zmieni. O czym on pieprzy ??? Przecież już i tak się zmienił przez to wielkie zielone spojrzenie prawie piętnaście lat temu. Będzie musiał coś z tym zrobić. Tylko najpierw wróci do starego ciała. W końcu czego się spodziewał po tej ohydnej dłoni cholernego szczura.
***
5 tygodni później
Siedział na oknie w swoim pokoju, starając się nie wydawać żadnych dźwięków. Był w tym już mistrzem. Nie dało się go przebić w tym, skoro przez całe swoje życie był TUTAJ. A nie mógł sobie pozwolić na brak subordynacji w stosunku do osób, z którymi mieszkał. To byłoby nie do pojęcia. Przecież jego ma tu wcale nie być. Ma nie istnieć. Nie powinien istnieć. To on powinien być martwy, a nie starszy Puchon. Powinien wskoczyć przed Cedrica i nie dopuścić do jego śmierci. Powinien walczyć z Voldemortem. Powinien... Powinien... Właśnie. Co on takiego powinien zrobić ? Wszyscy go znienawidzą. Nie uchronił kolegi na cmentarzu. A miał do tego sposobność, ale nie. On stał, jak kamień, nie mogąc się ruszyć ze strachu przed czarnoksiężnikiem. Potem, jak głupi patrzył na odrodzenie się tego bydlaka. Mógł się przecież ruszyć. Stał tylko przy jakimś grobowcu. Potrafiłby się wyślizgnąć, w końcu był szczupłym dzieciakiem i nie sprawiłoby mu to problemu. I wszyscy byliby szczęśliwi. No dobra, on byłby szczęśliwy, bo nie targałyby nim wyrzuty sumienia, a innych by to nie obeszło, bo i tak nie wierzą mu, że największy czarnoksiężnik naszych czasów powrócił, żeby zabijać wszystkich wokół. Nawet ci, pożal się Merlinie, śmierciożercy nie byli zadowoleni z tego, że ich pan powrócił. Nieźle im się oberwało, a zwłaszcza Malfoy'owi. Ciekawe czy jego syn, Draco, wie, czym zajmuje się jego ojciec. Śmierciożerstwem, zabijaniem, torturowaniem, płaszczeniem się przed innymi... Chociaż właściwie do ostatniego są przyzwyczajeni. Usta chłopaka wykrzywił grymas wściekłości. Wszyscy są siebie warci... Przeklęci mordercy. Zresztą on nie lepszy. Chłopak nie posiadał czegoś takiego, jak chłodny umysł, gdy coś się działo,  dlatego właśnie użalał się nad sobą. Pewnie tego nie zauważał, jednak tak to jest w depresji. Nie odpisywał nawet na listy od jego jedynej rodziny. Od jego ojca chrzestnego, Syriusza Blacka, który był już nieco zniecierpliwiony postawą chrześniaka. Jednak w tym dniu nie mógł nic poradzić, ponieważ były to urodziny chłopaka,  a on sam zażyczył sobie spokoju w tym jednym dniu. Nagle koło bruneta przeleciała nieznana mu sowa i, upuszczając coś na biurko, usiadła na żerdzi obok niezadowolonej Hedwigi. Zaciekawiony,nieznanym mu zwierzęciem, chłopak podszedł do małego miejsca pracy, porzucając przy okazji jakże zajmujące czarne myśli, i przyjrzał się dokładnie kopercie. Była kremowa, a słowa wypisane na niej mieniły się zielonym atramentem.

Sz. P. Harry Potter
Privet Drive 4
Little Whinging 
Surrey

Nie było adresu zwrotnego, więc czarodziej zaczął się zastanawiać, co może się znaleźć w tej kopercie. Rozerwał papier i łapczywie połykał każde słowo zapisane na pergaminie.

Drogi Harry, 
Jestem całkowicie pewien, że gdybym pojawił się u Ciebie osobiście, zdumiałbyś ogromnie, choć pewnie nie wiedziałbyś dlaczego. Prawdopodobnie mnie nie pamiętasz,  bo poznaliśmy się, kiedy miałeś zaledwie rok i później nie dane było mi kontaktować się z Tobą. Zapewne rozumiesz dlaczego. Przez Voldemorta. Nie chciałem Cię narażać na niepotrzebne zagrożenie. Dlaczego potem nie odezwałem się ? Ponieważ zostałem związany Wieczystą Przysięgą przez pewnego zazdrośnika. Pewnie go kojarzysz, ale żeby nie zepsuć mojej opinii w twoich oczach, na razie nie zdradzę Ci jego imienia. Chciałbym Ci tylko przekazać pewną ważną rzecz. Pewnie nie posłuchasz mnie, bo w końcu,  kto ufa osobie, której nawet nie pamięta. Ale chciałbym żebyś jednak rozważył to. A wiadomość brzmi : Nie ufaj tak łatwo Łapie. To wszystko. Trudne do spełnienia, ale błagam o refleksję nad tym. Znam go lepiej niż Ci się wydaje. Naprawdę. Chcę ci jeszcze tylko oznajmić,  że odezwę się jeszcze. Nie wiem, czy przed Twoim powrotem do Hogwartu czy po, ale oczekuj mojej sowy. Nazywa się Charpion i jeśli będziesz chciał coś do mnie wysłać, wystarczy, że go zawołasz. 
Tęsknię, 
R.B.
PS. Wszystkiego najlepszego z okazji 15 urodzin ! W kopercie znajdziesz swój prezent urodzinowy.

Z dziwną miną po przeczytaniu listu, chłopak spojrzał na połyskujący medalion obok skrawków papieru. Zbliżył rękę do przedmiotu, wyczuwając znajome fale magii. Ledwie dotknął łańcuszka biżuterii, a momentalnie... zemdlał.